Doskonały start mistrzostw Europy w wykonaniu reprezentacji Polski. Biało-Czerwoni wygrali drugi mecz w rozgrywanym w czterech krajach EuroBaskecie, tym razem pokonując Rosję 82:79. Tak udanego początku zmagań w najważniejszym turnieju Starego Kontynentu zawodnicy znad Wisły nie mieli od sześciu lat, kiedy to turniej rozgrywany był w Polsce.

Jeszcze kilka tygodni temu w ogóle nie było wiadomo, czy Rosjanie zagrają w EuroBaskecie. Wszystko z powodu decyzji światowej federacji koszykówki (FIBA), która z powodu wewnętrznego konfliktu w rosyjskiej federacji, zawiesiła większość drużyn narodowych Sbornej. Później warunkowo pozwoliła na udział seniorom w najbliższych mistrzostwach Europy, wyrażając przy tym nadzieję, że jeszcze przed EuroBasketem sytuację uda się unormalizować.

Twarzą zmian ma być jeden z najlepszych zawodników w historii rosyjskiej koszykówki Andriej Kirilienko, który nagle w wieku 34-lat zawiesił sportową karierę. Na stanowisko został wybrany pod koniec sierpnia, nie miał więc czasu wpłynąć na wiele spraw wokół drużyny narodowej. A ta od 2012 roku przeżywa poważny kryzys. Wówczas trener David Blatt (obecnie Cleveland Cavaliers) doprowadził Rosjan do 3. miejsca w Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Na poprzednim EuroBaskecie Rosjanie – już z innym szkoleniowcem – byli jedną z najsłabszych drużyn imprezy.

Porażka z Izraelem, trochę na własne życzenie, nie poprawiła nastrojów wokół rosyjskiej koszykówki. Sborna do przerwy prowadziła różnicą dziesięciu punktów (39:29), ale pozwoliła rywalom na powrót do gry, głównie poprzez słabszą dyspozycję w defensywie. – Takie rzeczy nie mogą nam się zdarzać, jeśli chcemy coś osiągnąć w EuroBaskecie. Zagraliśmy tragiczną trzecią kwartę, pozwoliliśmy rywalom uwierzyć, że mogą wygrać mecz – tłumaczył później po meczu Siergiej Monia. Brak wygranej na otwarcie turnieju, sprawił, że starcie z Polską urosło dla Rosjan do miana meczu o wszystko. Porażka praktycznie eliminowała ten kraj z dalszej rywalizacji.

W odmiennych nastrojach do starcia przystępowali biało-czerwoni. W sobotę, po raz pierwszy od sześciu lat, wygrali mecz na otwarcie EuroBasketu. Spotkanie z Bośnią i Hercegowiną nie było może piękne, ale jak podkreślali kadrowicze, najważniejsze, że wygrane. Ważne, że zakończone również bez poważnych kontuzji. Po jednym ze starć w pierwszej połowie urazu dłoni doznał co prawda Mateusz Ponitka, ale nie był on na tyle groźny, aby wykluczyć 22-letniego skrzydłowego z gry. Z obandażowanym nadgarstkiem Ponitka pojawił się w wyjściowej piątce Polaków, podobnie jak Marcin Gortat, Damian Kulig, A.J. Slaughter oraz Adam Waczyński, którzy także rozpoczynali mecz z Bośnią i Hercegowiną.