NBA Nation - Play Station 5 Online League

Archiwum / Archive => Archive 2019 => Wątek zaczęty przez: zbyniuparma w 01 Grudnia 2019, 16:32:18

Tytuł: Denver Nuggets (5:23) - sezon 17
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 01 Grudnia 2019, 16:32:18
(https://pics.tinypic.pl/i/00993/i31vqg7esk07.jpg)

Utah Jazz L 71:82
Minnesota Timberwolves L 79:84
@ Sacramento Kings W 112:106
San Antonio Spurs L 63:107
@ Houston Rockets L 68:90
Cleveland Cavaliers L 78:104
Miami Heat L 65:94
Orlando Magic W 93:84
@ Washington Wizards W 93:89
@ Toronto Raptors L 67:99
@ New York Knicks W 84:77
@ Philadelphia 76ers W 93:81
Phoenix Suns L 66:90
Dallas Mavericks L 61:103
Los Angeles Lakers L 79:98
@ Chicago Bulls L 67:91
@ Detroit Pistons
@ Milwaukee Bucks L 72:96
@ Portland Trail Blazers L 74:86
Golden State Warriors L 66:99
@ Brooklyn Nets L 70:88
@ Charlotte Hornets L 84:94
@ Memphis Grizzlies L 67:86
Boston Celtics L 61:85
Atlanta Hawks L 64:89
Indiana Pacers L 82:93
@ Los Angeles Clippers L 86:105
Seattle Supersonics L 73:98
New Orleans Pelicans L 60:103

(https://pics.tinypic.pl/i/00993/jdt8gy44hrky.jpg)
Tytuł: Game 1: Let's Get Ready to Rumble!!!
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 15 Grudnia 2019, 00:20:24
(https://pics.tinypic.pl/i/00993/pmhf543r4v6v.jpg)

61:85

Opening Night of the NBA Nation 17th season

W TD Garden jeszcze nie sprzątnięto konfetti po finałowych potyczkach z Lakers, a broniący tytułu zespół z Bostonu już zameldował się w Denver na inauguracji 17. sezonu NBA Nation.

Nowe rozdanie, nowe twarze w obu ekipach i nowe oczekiwania coachów. W Celtics debiut Paula George'a, który na aklimatyzację nie miał zbyt wiele czasu. U mnie po raz pierwszy przed własną publicznością w oficjalnym meczu zaprezentował się duet Beal - DeRozan.

Początek jak ze snu - Cezar nie trafił, a ja sieknąłem trójkę. Po chwili znów pudło Bostonu i ponownie oczko dla mnie (jednego osobistego niestety nie rzuciłem). 4:0 i Cezar wziął czas, a po chwili wcisnął pauzę. Pomajstrował coś przy zespole i się zaczęło. George jak szalony zaczął trafiać wszystko - dystans, fadewaye, wsady, midy, karne, wolne, rożne, auty - no kurde wszystko, co było można rzucić, siedziało. U mnie zamarzł DeRozan - biegał za PG 13 jak pies za suką, ale jakoś nie potrafił mu przeszkodzić, a dodatkowo sam praktycznie nic nie trafiał. Dwa razy wybiegł nawet z piłką za boisko. Nie wiem, czy się zesrał przed debiutem, czy coś innego, ale w niczym nie przypominał siebie z przedsezonowych sparingów.

Lepiej wyglądał Beal, choć i jemu przydarzyły się zimne minuty. Pozytywnie zaskoczył Belinelli (tzn. już w preseason potrafił przyzwoicie punktować), który razem z Brownem Juniorem był najskuteczniejszy w Nuggets. W obronie na pewno było lepiej, niż w ubiegłym sezonie, ale do ideału wciąż sporo brakuje.

Tradycji zatem stało się zadość i kolejne zmagania w Nation zaczynam od porażki. Może były niezłe momenty, ale to wciąż za mało, by cokolwiek ugrać. Mam nadzieję, że innym razem uda się w końcu sięgnąć po wina.

MVP:
Paul George (33 pts, 9 reb, 2 stl)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 2: Veni, vidi, vpierdol
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 15 Grudnia 2019, 00:39:40
(https://images.tinypic.pl/i/00993/p0rnxmuvlsgf.jpg)

99:67

Grubo

Mecz bez historii - od początku prowadzenie Przemka i zasłużona wygrana. Ja w tym meczu miałem plus/minus 356 strat piłki lub innych podań w ręce przeciwnika. Jedynym, który nie zawiódł w Nuggets, był Beal (23 punkty), DeRozan lepiej niż z Celtics, ale nadal bez szału. W Raptors aż ośmiu zawodników miało podwojną zdobycz, choć nikt nie przekroczył granicy 14 oczek.

Miało być lepiej, a wyszło jak zawsze. Początek sezonu zdecydowanie mi się nie udał ;).

MVP:
Reggie Jackson (14 pts, 6 ast, 4 reb)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 3: Gdyby babcia miała wąsy...
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 15 Grudnia 2019, 23:56:30
(https://pics.tinypic.pl/i/00993/h8g6bg7hm6yx.jpg)

78:104

Porażka w powtórzonym meczu

Przez przypadek Cezar skasował nasz pierwszy mecz z Geso, więc zagraliśmy raz jeszcze.

Odnośnie przebiegu gry nie ma co się za bardzo rozpisywać, bo choć na samym początku prowadziłem 7:2, to po kilku minutach już było w plecy. Obrona Cavaliers mega mi kompllikowała ofensywne pomysły i sam jestem w szoku, że rzuciłem aż 78 punktów.

Mecz pod dyktando zdecydowanie lepszego Geso. W Nuggets nie zawiódł jedynie DeRozan (22 oczka).

MVP:
D'Angelo Russell (28 pts, 7 ast, 2 reb, 2 stl, 1 blk)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 4: Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą!!!
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 17 Grudnia 2019, 00:00:19
(https://files.tinypic.pl/i/00993/t4g0xk43qyu1.jpg)

77:84

Przełamanie

Mecz z Delą miał być przełomowy dla jednego z nas. Zarówno Zbyszek, jak i ja mieliśmy przed spotkaniem identyczny bilans (0:3) i obu nam zależało na wygranej. Wierzyłem, że jestem w stanie pokonać Knicks, zwłaszcza, że w przedsezonowym sparingu udało mi się odnieść zwycięstwo.

Mecz układał się po mojej myśli, choć Bealowi zacięła się strzelba na rzutach zza łuku (w całym spotkaniu trafił zaledwie 1/7). Całe szczęście, że z dystansu lepiej mierzył Belinelli. Nawet Schröder, Napier i Sabonis - co prawda tylko raz, ale również trafili trójkę. Swoje zrobił DeRozan, który kilka razy efektownie urwał obręcz.

Nie przegrywałem na tablicach, a w ataku wielokrotnie moi zawodnicy mieli autostradę pod kosz Knicks. W końcu udało mi się też wyeliminować okresy długiej bezsilności w ofensywie, które regularnie zdarzały mi się w poprzednich spotkaniach. Dzięki temu przez zdecydowaną większość meczu utrzymywałem bezpieczny dystans i - choć może to zabrzmieć nieskromnie - chyba wygrałem zasłużenie.

MVP:
DeMar DeRozan (15 pts, 3 ast, 5 reb, 2 stl)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 5: Historia pisana od nowa
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 18 Grudnia 2019, 00:19:56
(https://images.tinypic.pl/i/00993/84zvlm35qdhv.jpg)

93:84

Za ciosem

Z Wieluchem grałem zdecydowanie najczęściej spośród wszystkich zapaleńców w Nation. Kilka sparingów przed każdym sezonem to norma i tak samo było przed startem 17. edycji. Z dwóch meczy każdy z nas wygrał po jednym, dlatego przed starciem ligowym cieżko było wskazać faworyta.

Nie wiem, czy coś takiego, jak prawo serii działa, ale po premierowym zwycięstwie z Knicks mega optymistycznie nastawiłem się na przeprawę z Orlando. Coraz lepiej funkcjonuje mój zespół, a co najważniejsze, zdobywanie punktów rozłożone jest na co najmniej kilku graczy. Ktoś mi kiedyś napisał (chyba Borsuk), że w Nuggets ma kto rzucać i ma kto bronić. I nie sposób się z tym nie zgodzić.

Dziś zwycięstwo dał mi właśnie cały zespół, który bilansował słabsze fragmenty poszczególnych graczy. Jak Beal nie mógł się wstrzelić z dystansu, wyręczał go Belinelli (3/5 za trzy). Gdy KD nie pozwalał na wjazd DeRozanowi, pod kosz wkręcał się Napier (8/10 z gry). Gdy Sabonis nie trafiał fadewaya, robili to Wood lub Anderson. Generalnie ławka zagrała mi dziś przekozacko (44 punkty przy 14 Magic).

W ekipie z Orlando dwoił się i troił Durant, ale sam nie był w stanie robić wszystkiego. Rzucił co prawda 32 punkty, ale zza łuku trafił zaledwie dwie z dziewięciu prób (Wieluch, w poprzednim sezonie przerabiałem z Durantulą podobne cyfry i statystyki). Pozostali zagrali chyba poniżej swoich możliwości, ale nie chcę oceniać, bo... po prostu się nie znam :).

W każdym razie ja jestem mega zadowolony, bo oprócz wspomnianego "team spirit", nie spanikowałem, gdy od początku meczu musiałem gonić wynik, ani gdy moja kilkupunktowa przewaga w kolejnych minutach spotkania stopniała do zera.

Step by step. Plan minimum (wygranie więcej, niż jeden raz) zrealizowałem już po pięciu grach! Więc teraz idziemy dalej - Cezar, oddawaj tytuł! Nuggets nadchodzą! :)

MVP:
Kevin Durant (32 pts, 4 ast, 3 reb, 1 stl)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 6: Giannis...
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 19 Grudnia 2019, 00:45:13
(https://files.tinypic.pl/i/00993/mz4f6ozdjng3.jpg)

79:84

Dziurawe łapy

Pierwsze minuty wyglądały jak spotkanie gołej dupy z batem - nic mi nie siedziało, a Picek na luzaku wrzucał kolejne punkty. Po kilkudziesięciu sekundach było 8:0 dla Minnesoty i dopiero wtedy dwa oczka wcisnął Beal.

Nie wiem, jak to możliwe, ale z biegiem czasu odrobiłem nieco straty i Q1 zakończyła się wynikiem 20:15 dla Picka. Kolejne kwarty były już naprawdę wyrównane, choć do mniej więcej połowy trzeciej odsłony nadal przegrywałem. Dopiero na jakieś 4, może 5 minut przed końcem Q3 udało mi się wyrównać, a po chwili nawet wyjść na prowadzenie.

Generalnie radziłem sobie przyzwoicie, bo ograniczałem swobodę prawie wszystkim zawodnikom Timberwolves. Prawie... Antka za cholerę nie umiałem powstrzymać. Jebany grał jak nakręcony, walił wjazdy jak między palikami. Zdobył w sumie 46 punktów i pociągnał swoją ekipę do zwycięstwa.

Dodam jeszcze, że wynik mógł być zupełnie inny, bo w samej końcówce, mając 3 oczka do remisu i 20 sekund na akcję - dzieci zamykają oczy, a wrażliwi dorośli opuszczają akapit - jeden z tych worów z Nuggets ZGUBIŁ KURWA PIŁKĘ! Poszła kontra, wsad i po zabawie. A wierzcie mi, na bank bym trafił i doprowadził do dogrywki :).

Picek, dziękuję za emocjonujący mecz i... szkoda, że wygrałeś :).

MVP:
Giannis Antetokounmpo (46 pts, 3 ast, 8 reb, 1 blk)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 7: Miejsce Kury jest w kurniku
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 19 Grudnia 2019, 01:03:39
(https://images.tinypic.pl/i/00993/uo6u68u0t9d5.jpg)

79:98

Pomylone gary

W poprzednim meczu zniszczył mnie Antek, w tym Kura. Pierwsza kwarta to jakieś 368:10 dla Lakers, bo u mnie nie wpadało nic, a Czarnemu wszystko. Wyobraźcie sobie kupę, ale największą, jaką można sobie uzmysłowić. I wierzcie mi, że DeRozan biegał z jeszcze większą praktycznie przez cały mecz. Zesrał się przed Lakers jak student przed sesją. Coś pod koniec wsadził, ale nawet z osobistych nie potrafił ucelować. Dramat...

U mnie fajnie Schröder i Napier, dobrze Beal, Belinelli i Brown Jr.
W Lakers (poza Stefkiem) bawili się jeszcze głównie Redick i Millsap. Pozostali też zrobili swoje.

Czarny, następnym razem grasz z wyłączonym tv. Inaczej nie mam szans cię dopaść :).

MVP:
Stephen Curry (39 pts, 8 ast, 1 reb, 2 stl)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 8: Bęben maszyny losującej jest pusty, następuje zwolnienie blokady...
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 20 Grudnia 2019, 08:24:39
(https://images.tinypic.pl/i/00993/90fdm0y2flbw.jpg)

82:93

A miało być tak pięknie

Wynik meczu z Zagą i tak jest w pewnym stopniu moim małym sukcesem, bo momentami przewaga Pacers sięgała ponad 20 oczek.

Maszyna losująca Ronniego wylosowała dla mnie kulkę z napisem "nic ci nie wpadnie w pierwszej połowie, a w Q2 to już na pewno". Mimo wielu mega dobrych pozycji, gdzie Beal przed rzutem mógł jeszcze zaparzyć, ostudzić i wypić herbatę, w pierwszych dwóch kwartach nie wpadało mi praktycznie nic... W tym czasie Zaga spokojne budował sobie przewagę, która oscylowała w granicach wspomnianych wcześniej 20 punktów.

Sygnał do pogoni dał po przerwie Belinelli, któremu zaczęły siedzieć trójki praktycznie raz za razem. Dzięki jego skuteczności oraz przebudzeniu Beala, zmniejszyłem straty do 6 czy 7 oczek. Wróciłem zatem go gry, ale wtedy z maszyny losującej Ronniego wypadła dla Denver kolejna kulka - "DeRozan i Sabonis się nie ogarną" i mimo szczerych chęci, nie udało mi się odwrócić losów spotkania.

Kluczem do wygranej Zagi był zajebisty występ Oladipo, którego fajnie wspierał Vucevic (zaliczył double - double). W mojej ekipie na duży plus Belinelli (18 punktów, z czego 15 z dystansu) i Beal (choć głównie za drugą połowę). Postawę DeRozana i Sabonisa (odpowiednio 3/10 i 0/4 z gry) przemilczę.

Zaga, dzięki za fajnie spędzony czas i powodzenia!

MVP:
Victor Oladipo (40 pts, 2 reb, 1 stl)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 9: Zdmuchnięci w Wietrznym Mieście
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 20 Grudnia 2019, 23:05:20
(https://pics.tinypic.pl/i/00993/farrt9c2rymn.jpg)

91:67

Pozamiatane

29:16, 20:12, 20:20, 22:19. Niby druga połowa lepsza, ale tak naprawdę w obu zagrałem piach. Kawhi bawił się z obrońcami Nuggets jak z małymi dziećmi i już w pierwszej kwarcie rzucił pierdyliard punktów.

U mnie tradycyjnie już najlepszy Beal (choć skuteczność zaledwie 50%), do żywych po dwóch dramatycznie słabych meczach wrócił też DeRozan. Belinelli zaledwie 1/6 zza łuku i marne 7 oczek.

Porażka wkalkulowana, setka nie pękła. Jedziemy dalej. :)

MVP:
Kawhi Leonard (31 pts, 2 ast, 4 reb, 1 stl, 2 blk)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 10: Dolary przeciwko orzechom
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 21 Grudnia 2019, 00:29:19
(https://images.tinypic.pl/i/00993/p9966d28skmq.jpg)

65:94

Masakrancja

Kemba i Drummond zrobili z mojej bandy dżem. I to powinno wystarczyć jako opis meczu. Znów pierwsza połowa z dupy, a Q2 to już w ogóle dramat (28:8 - zgadnijcie, dla kogo).
Beal i DeRozan na plus, reszta do worka i w pizdu na wysypisko. Zwłaszcza Sabonis (0/5 w 22 minuty!!!)

Dobra, szkoda nerwów. W końcu to tylko gra.

MVP:
Andre Drummond (27 pts, 1 ast, 13 reb, 3 blk)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 11: Czy ktoś wie, gdzie jest Bradley Beal?
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 21 Grudnia 2019, 22:16:38
(https://images.tinypic.pl/i/00993/e93s3dn4qxi7.jpg)

73:98

Bradley gdzieś się zapodział

Od samego początku było w plecy. W ataku bryndza, w obronie dramat. Każda kwarta w trąbę. I to by było na tyle.

Aha, nie widzieliście gdzieś Beala? Bo z Sonics zagrał jego mierny sobowtór (4/16 z gry, 1/7 zza łuku).

MVP:
Al Horford (20 pts, 2 ast, 3 reb, 3 blk)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 12: Nadal w dołku
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 21 Grudnia 2019, 23:33:18
(https://pics.tinypic.pl/i/00993/2uf9r4d5rq3z.jpg)

66:99

Jakimś cudem setka nadal nie pękła

Zaczęło się niecodziennie, bo miałem momentami nawet 7 punktów przewagi i grało mi się naprawdę miło. Pod koniec Q1 Tevski zmniejszył dystans do jednego oczka, ale na początku drugiej kwarty znów nieco odskoczyłem.

I nagle prąd został odcięty. Przestałem trafiać, a LBJ z kolegami niszczył defensywę Nuggets praktycznie przy każdej akcji. Trzecia odsłona to wywieszenie białej flagi i przedwczesne zakończenie zawodów.

Dograłem oczywiście mecz, bo nie robię quitów, ale celem było uniknięcie trzycyfrowej zdobyczy Warriors. Resztę miałem już w dupie.

Na plus w moim zespole DeRozan (20 punktów, 5 asyst, 1 zbiórka). Beal przyzwoicie (15 oczek, 4 ostatnie podania, 3 wygrane na tablicach). Reszta niestety stanowiła tło.

MVP:
LeBron James (24 pts, 4 ast, 4 reb, 2 stl)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 13: Jak nie rzucajo, to nie wygrywajo
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 22 Grudnia 2019, 21:42:28
(https://files.tinypic.pl/i/00993/sj1xi73cdhip.jpg)

71:82

Miłe złego początki

Q1 wygrałem bez najmniejszych problemów dziesięcioma punktami. W ataku praktycznie każda moja akcja była skuteczna, w obronie bardzo dobrze radziłem sobie z Hardenem, a pozostali gracze Utah nie umieli wskazać piłce drogi do środka obręczy.

Niestety, od drugiej odsłony już tak różowo nie było. Co prawda wynik był cały czas sprawą otwartą, ale brodata bestia przebudziła się z letargu i zaczęła swoje małe show. U mnie duet Beal - DeRozan bardzo długo utrzymywał mnie w grze, ale wobec słabego wsparcia z ławki (mam na myśli przede wszystkim zezowatego dziś Belinelliego i dwa razy dziecinnie tracącego piłkę Napiera) nie miałem argumentów, żeby finalnie zgarnąć wina.

Światełko w tunelu się pojawiło, bo gra mimo wszystko była wyraźnie lepsza, niż w kilku ostatnich potyczkach. Zobaczymy, czy to chwilowy wyskok, czy forma Nuggets zaczyna rosnąć.

MVP:
James Harden (31 pts, 2 ast, 2 reb)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 14: Słabo, słabiej, najsłabiej
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 22 Grudnia 2019, 23:51:06
(https://files.tinypic.pl/i/00993/emj4rphhabaw.jpg)

64:89

Widziałem orła jastrzębia cień

Pierwsza kwarta to jakieś totalne nieporozumienie. Niemoc w ataku, brak obrony. Hiszpan walił jak w bęben, a ja mogłem się tylko przyglądać.

Druga odsłona dała mi więcej przyjemności, bo na moment role się odwróciły. Z 15 punktów straty po Q1 udało mi się nawet zejść do 5, ale potem znów stanąłem. I tak już zostało do końca meczu.

MVP:
Damian Lillard (25 pts, 6 ast, 3 reb, 1 stl)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 15: Laaaaaagi
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 24 Grudnia 2019, 00:33:33
(https://pics.tinypic.pl/i/00993/19btau7fqxv1.jpg)

66:90

Mecz z dodatkowym przeciwnikiem

Standardowo: wysłane zaproszenie, potem "x", bo strojów wybrać nie można, pauza na sprawdzenie, czy ustawienia defensywy i inne pierdoły się nie popsuły i zaczynamy. A tu nagle jakieś cuda - wianki: wciskam L1, żeby wybrać zagrywkę i zero reakcji. Chcę przełączyć zawodnika w obronie i znów nie działa. Pauza, zmiana pada i nadal to samo. Info do Ampera, wychodzę z gry, skasowanie wyniku (dzięki Czarny) i odpalamy znowu.

W międzyczasie wymiana informacji na linii Denver - Phoenix na temat przyczyny dziwnych wydarzeń i wniosek nasuwa się sam: lagi.

Ale do rzeczy. Znów zaproszenie, "x", pauza itd. I niestety znów u mnie powtórka z rozrywki... Podejmuję jednak decyzję - gramy!

Zatrzymać Davisa to główne zadanie dla moich obrońców, ale wiadomo, że była to raczej misja z góry skazana na niepowodzenie. Na ile umieli, przeszkadzali mu Sabonis i Motiejunas, ale generalnie w pomalowanym chyba tylko raz dało się tego wielkoluda zablokować (jeśli mnie pamięć nie myli).

Ja swoje ataki nierzadko musiałem opierać o improwizację, bo albo nie chciało się uruchomić menu wyboru zagrywki, albo nie działał przycisk podania. Przełączanie zawodników w obronie (jeśli już się udawało) też następowało z widocznym i irytującym opóźnieniem. Nie zawsze oczywiście, ale niestety bardzo często. Najlepiej punktował Beal (24 oczka, 9/20 z gry), niezłe momenty miał DeRozan, ale zdarzało mu się też zwiedzać okolicę poza liniami boiska (znów wracam do lagów).

Podsumowując: na pewno lepiej by się grało, gdybym nie miał problemów z prawidłowym działniem gry, ale jestem pewien, że zwycięzca byłby ten sam. Amper to jak dla mnie top naszej ligi i swoje bęcki na bank bym zebrał. Fajnie, że wiedząc o moich kłopotach chciał przełożyć spotkanie i nie robił chorego ciśnienia na jak najwyższy wynik.

MVP:
Anthony Davis (24 pts, 3 ast, 10 reb, 2 stl, 1 blk)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 16: Ja nie wygram kolejny raz? Potrzymaj mi piwo...
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 26 Grudnia 2019, 01:19:33
(https://pics.tinypic.pl/i/00993/xm0yekhxy1t5.jpg)

81:93

No, w końcu na zielono

Objedzony jak świniak, ale w Święta nikt nie liczy kalorii, ustawiłem się na mecz z Gadżetem. W sparingu wygrałem (jeśli dobrze pamiętam, to po dogrywce), natomiast w poprzednim sezonie musiałem uznać wyższość zespołu z Philadelphii. Bilans zatem idealnie na remis, co w jakimś stopniu zapowiadało emocje.

Od samego początku objąłem prowadzenie, zaczynając z wysokiego "C" (no dobra, może z "B", bo trójkę sieknął Beal). Po kilku minutach moja przewaga była już bezpieczna, choć oczywiście nie na tyle, żeby odłożyć pada i wpierdzielać pierniki.

Grałem spokojne i starałem się punktować moimi najgroźniejszymi strzelbami. Beal trafiał zza łuku i spod tablicy, DeRozan głównie wsadzał. Do tego Schröder dorzucił kilka oczek z mida, a Leonard, Sabonis i Motiejunas spod samej dziury. Gadżet gonił, momentami dochodził na 2 lub 3 punkcisze, ale jakoś zawsze potrafiłem się wtedy zmobilizować i ponownie zwiększyć dystans.

Mecz był generalnie wyrównany, bo choć moje najwyższe prowadzenie wyniosło 13 oczek, to jak już wyżej wspomniałem, Philadelphia za każdym razem prawie niwelowała rożnicę. W 76ers pozytywnie zaskoczył Korver, który trafił 3/5 zza łuku (w sumie 13 punktów), swoje dorzucili Mitchell (24, ale zaledwie 9/21 z gry), Brogdon (11) i DeAndre Jordan (double - double z 10 oczkami i 17 zbiórkami). W moim zespole ponad połowę całej zdobyczy zawdzięczam duetowi Beal - DeRozan (odpowiednio 27 i 24 punkty).

Trzecia wygrana Denver w sezonie i w mojej ocenie zasłużona, jak dwie poprzednie. Po dziesięciu porażkach z rzędu w końcu mogłem wpisać wynik na zielono. No i zakładam, że nie po raz ostatni ;).

MVP:
Bradley Beal (27 pts, 2 ast, 2 reb, 3 stl)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 17: Wierszem
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 26 Grudnia 2019, 02:18:16
(https://pics.tinypic.pl/i/00993/ds9n76brk2dk.jpg)

60:103

Jak Borsuk popsuł magię Świąt

Nuggets z Philą mecz wygrali,
Browar zatem w gardło wlany.
A tu nagle w mojej hali,
Zlądowały pelikany.

Wiem, że to nie będzie śmieszne,
Ale nadleciały z hukiem.
Jednak co w tym zoo najlepsze:
Coach tych ptaków jest...borsukiem.

Muszę jednak przyznać szczerze,
Chociaż na to nie wyglądał.
Borsuk to jest mądre zwierzę
I mój zespół mi posprzątał.

Najpierw nic nie wskazywało,
Że to będą grube smary.
DeMarowi coś wpadało,
Bradley robił czary - mary.

Ale potem była lipa,
Kosz był jak zaczarowany.
Ja rzucałem jak ta pipa,
A trafiały pelikany.

Przez trzy kwarty aż do końca,
Dystans rósł wręcz lawinowo.
U mnie spał każdy obrońca,
Borsuk grał zaś koncertowo.

No i wygrał bez kłopotów,
Popsuł mi świateczny nastrój.
Z Philą mecz był wyższych lotów,
W starciu z NOLA - wielki zastój.

Pewna rzecz mnie trochę smuci:
Wygrać z Nuggets - żadna sztuka.
Ale karma kiedyś wróci
I pokonam też Borsuka!

Ja już się podbudowałem,
No bo coś mnie też weseli.
Choć z ptakami dziś przegrałem,
Bilans lepszy mam od... Deli.
:)

PS:
Ta porażka pewnie i tak stanie się zwycięstwem, bo jeśli Borsuk da quita (a da ;) ), to sim pójdzie na moją korzyść. :)

MVP:
Trae Young (34 pts, 7 ast, 1 reb)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 18: King Kong
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 26 Grudnia 2019, 21:38:45
(https://files.tinypic.pl/i/00993/0jza77lryrpt.jpg)

63:107

Szkoda strzępić ryja

Porażka zasłużona, bo z przebiegu meczu zagrałem słabiej. U mnie na swoim poziomie Beal (21 punktów), fajnie Belinelli (17 oczek, 5/8 z dystansu). DeRozan słabiuteńki, Schröder praktycznie całe zawody w krainie lodu.

U przeciwnika najskuteczniejszy Tacko Fall (32 punkty), ale jak widzę ciśnięcie na takiego King Konga do oporu w pomalowanym praktycznie co każdą akcję, gdy jest na boisku, to szkoda coś takiego komentować.

Jak w tytule. Mecz zagrany, przegrany, zapomniany.

MVP:
Tacko Fall (32 pts, 1 ast, 7 reb, 2 blk)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 19: Houston RocKATs
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 27 Grudnia 2019, 23:25:59
(https://files.tinypic.pl/i/00993/nz3zz49poxjf.jpg)

90:68

sKATowany

Miało być cieżko i było, bo choćbym na boisku miał sześciu zawodników, to Townsa bym nie zatrzymał. W pierwszej piątce wypuściłem Motiejunasa, bo Kantera KAT przesuwałby jak szafkę na buty. Z Litwinem teoretycznie miał mieć mniej swobody.

A jak wyszło? Liczby mówią same za siebie: 37 punktów, 15 zbiórek, po jednym przechwycie i bloku. KAT miażdżył wszystko i wszystkich na swojej drodze, choć muszę przyznać, że Crespo nie cisnął nim na chama. Grał urozmaicony, fajny i ciekawy basket.

Z kronikarskiego obowiązku dodam tylko, że w Nuggets najwięcej punktów rzucił Beal (17), ale na fatalnej skuteczności (6/21 z gry, 4/15 za trzy). DeRozan z zaledwie dyszką po stronie zdobyczy i w tym miejscu muszę przyznać, że zdecydowanie za mało nim atakowałem, na co zresztą po meczu uwagę zwrócił mi mój przeciwnik.

Crespo, gratuluję nie tyle wygranej, co naprawdę fajnego stylu. Widać, że masz poukładane w zespole wszystkie klocki i myślę, że w tym sezonie Houston zajdzie bardzo wysoko. I tego ci życzę.

MVP:
Karl - Anthony Towns (37 pts, 15 reb, 1 stl, 1 blk)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 20: Ekipa Skipa
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 28 Grudnia 2019, 00:40:41
(https://pics.tinypic.pl/i/00993/0xte6ebgkedr.jpg)

96:72

To się nie mogło udać

Dwie skrajne kwarty zacięte, ale pierwsza dlatego, że grałem nieźle, a ostatnia, bo Skip już się chyba zlitował. Q2 i Q3 w moim wykonaniu były fatalne.

Najlepszy na boisku był Doncic, który zdobywał punkty w rozmaity sposób (wsadem, zza łuku, z mida, z ręką obrońcy na ryju. Jak chciał i kiedy chciał). W sumie uzbierał 26 oczek. Ponadto praktycznie każdy zawodnik Bucks fajnie wspierał swojego lidera, bo Okafor, Harris, Turner i Conley również skończyli zawody z dwucyfrową zdobyczą, nierzadko na wysokiej skuteczności.

Dla Denver punktowali przede wszystkim Beal, DeRozan i Sabonis, rzucając odpowiednio 20, 18 i 13 oczek. Bardzo słaby występ Schrödera (6 asyst) i Kantera, co najwyżej przeciętny Belinelliego.

Zostało mi 9 meczy. Szansa na 9 winów. :)

MVP:
Luka Doncic (26 pts, 3 ast, 2 reb, 1 stl)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 21: Klay był naj
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 29 Grudnia 2019, 23:13:26
(https://images.tinypic.pl/i/00993/ufbq6z7vb5fa.jpg)

61:103

Klay + Embiid = baty

Smutne to było pożegnanie z własną halą. Mavs przybyli, zobaczyli i wpierdzielili... Klay jak odpalił trójki, to siedziały mu zielonki bez większego wysiłku. Embiid zbierał to, co jakimś cudem nie wleciało do obręczy i z bliska dokonywał egzekucji. Dragic bawił się na rozegraniu i albo sam rzucał (11 punktów), albo dzielił się piłką (11 asyst).

A moja gra? No cóż, jak by to nazwać... Słabo? Dramatycznie? Katastrofalnie? Podobne przymiotniki mógłbym mnożyć, dowolny można wybrać. Postawę moich zawodników podsumuję jednym zdaniem: Beal i DeRozan zaraz po meczu podeszli do Klaya i Embiida z prośbą o autograf...

Got, gratuluję. Jestem pod wrażeniem stylu i umiejętności.

MVP:
Klay Thompson (38 pts, 1 ast, 2 stl)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 22: 40 punktów DeRozana psu w dupę
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 30 Grudnia 2019, 00:32:34
(https://images.tinypic.pl/i/00993/toqms9qoklja.jpg)

86:74

Gdyby w koszu były tercje...

Po wysokiej porażce z Gotem, nadszedł czas na mecz w Portland. Tak się dziwnie złożyło, że z Długim grałem do tej pory zaledwie raz, na samym początku mojej zabawy w Nation, bo ja zawsze odpuszczam sobie sezon legend, a mój dzisiejszy przeciwnik wręcz przeciwnie (Długi, jeśli coś pomyliłem, to zwracam honor).

Ale do brzegu... Więc tak: spotkanie zaczęło i bardzo długo układało się dla mnie pomyślnie. LaVine nie mógł się rozstrzelać (trafiał, ale nie jakoś wybitnie), Horford też specjalnej krzywdy mi nie robił. Zresztą żaden z zawodników PTB nie stanowił w ofensywie zabójczego zagrożenia. W mojej bandzie Beal pudłował za trzy, ale kapitalnie punktował DeRozan. Aż do ostatniej kwarty był nie do zatrzymania, choć - tutaj muszę posypać głowę popiołem - zdarzyło mi się kilka razy rzucić DeMarem po brzydkiej kontrze, za co raz jeszcze cię Długi przepraszam!

Q1 20:19, Q2 20:19, Q3 17:14 dla Nuggets. Gyby w koszykówce były tercje, piwo w Denver lałoby się szerokim strumieniem. Ale nadeszła ostatnia kwarta... W niej byłem niestety tłem dla Portland. U mnie głupie straty piłki, kilka bloków na DeRozanie, niemoc z dystansu. U Długiego wszystko zaczęło funkcjonować poprawnie. Horford mega bronił i swoje rzucał, LaVine dokladał ważne punkty. Po prostu w Q4 zagrałem jak leszcz i nawet 40 oczek (w całym meczu) DeMara nie pomogło w osiągnięciu zwycięstwa.

Przegrywam zasłużenie, choć emocje były prawie do końca. Stylowo może nie było to z mojej strony spotkanie najwyższych lotów, ale... raz do roku, to nawet garbaty się wyprostuje. ;)

Długi, dziękuję za mecz i raz jeszcze przepraszam za te gorsze fragmenty!

MVP:
DeMar DeRozan (40 pts, 2 ast, 3 reb, 1 blk)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 23: Bradley (Beal) vs (Avery) Bradley
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 30 Grudnia 2019, 23:50:59
(https://images.tinypic.pl/i/00993/1sqli5k5s2yu.jpg)

88:70

Duży dystans do dystansu

Pierwsza kwarta punkt za punkt, choć dzięki celnej trójce równo z syreną 21:20 wygrał ją Zabier. W drugiej się kurde posypałem.

Przede wszystkim fatalnie wyglądała u mnie skuteczność z dystansu (w całym meczu 4/17), a ci, którzy z reguły nie zawodzili zza łuku, dziś celowniki mieli totalnie rozregulowane (Beal 2/8, Huerter 1/3, Belinelli 0/3 - on w ogóle w całym meczu nie rzucił nic!).

W Nets nie było jednego zawodnika, który nabijał punkty nagminnie, ale aż pięciu dobiło do dwucyfrówki (Wall 17, Bradley 14, Porzingis 13, Gasol 11 i Young 10). Denver ciągnęli - na ile byli w stanie - DeRozan i Beal (odpowiednio 22 i 14 pts), ale jak już wyżej wspomniałem, u tego drugiego mega kulały trójki (w obronie super pracował przy nim Avery Bradley), co musiało przełożyć się na końcowy wynik.

Z rzeczy miłych (tak wspomnę, żeby zakończyć optymistycznie) cieszy statystyka zbiórek na atakowanej desce - 21:5 dla mnie. :)

Zabier, powodzenia w kolejnych spotkaniach i dzięki za fajny meczyk!

MVP:
John Wall (17 pts, 8 ast, 2 reb)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 24: Po raz trzeci z Zeusem
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 31 Grudnia 2019, 02:17:46
(https://images.tinypic.pl/i/00993/mqur9gyyazrc.jpg)

89:93

Do trzech razy sztuka

Zeus zaproponował, żebyśmy zagrali raz jeszcze, więc miałem okazję do kolejnego rewanżu (dwa pierwsze mecze z Wizards nieznacznie przegrałem).

Niewiele wskazywało, że uda się pokonać Washington. Q1 pięcioma, a Q2 dziewięcioma w plecy. Zawodziła skuteczność, do tego proste i niewymuszone błędy - podania w ręce przeciwnika, rzuty z ręką na ryju itd. Napisać, że nie mogłem się wstrzelić, to nic nie napisać. Sam Beal przed przerwą trafił z dystansu zaledwie raz na sześć prób.

Ale po zmianie stron coś w grze Nuggets drgnęło. Pomału, sukcesywnie i (co najważniejsze) bez prostych błędów zacząłem odrabiać straty. Trzecią kwartę wygrałem 25:16 i wróciłem do meczu. Kapitalnie punktował DeRozan (w sumie zdobył 27 oczek, ale na fantastycznej skuteczności 12/14 z gry), swoje przysłowiowe "trzy grosze" dorzucili Beal i Schröder (odpowiednio 21 i 10 pts).

Ostatnia odsłona była zacięta, bo Zeus nie miał zamiaru odpuścić. Sporo problemów sprawili mi Simmons, Bol, Issac i Gortat. Na prowadzenie wyszedłem dopiero na około dwie i pół minuty przed końcem. Od tego momentu dystans rósł na korzyść Denver i w pewnym momencie rożnica wyniosła 7 oczek. Dopiero na sekundy przed syreną Ingram trafił zza łuku i nieco zmniejszył rozmiary zwycięstwa Nuggets.

Był to ostatni mój mecz w tym roku kalendarzowym. Cieszę się, że nie tylko udało się rozstrzygnąć go na moją korzyść, ale przede wszystkim mega radochę sprawiło mi to, że odrobiłem 16 punktów i wyszarpałem tego wina!

MVP:
DeMar DeRozan (27 pts, 2 ast, 5 reb, 2 stl)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 25: Jak nie idzie, to choćby skały srały...
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 03 Stycznia 2020, 00:21:24
(https://files.tinypic.pl/i/00993/me5bgiojp5vh.jpg)

86:67

Memphis Grizzlies vs. Denver Nierzuts

DeMar DeRozan, Bradley Beal, Donatas Motiejunas. Po nich już tylko dno, muł i wodorosty.

Sam się dziwię, że praktycznie do końca Q3 byłem jeszcze (teoretycznie oczywiście) w grze, bo przewaga Grizzlies wahała się w granicach 8 punktów. Poza wymienioną przeze mnie na samym początku trójką, nikt inny albo nie umiał trafić do kosza, albo robił to raz na ruski rok. Beal zapomniał, że rzuty z dystansu we wcześniejszych meczach z reguły mu wpadały, ale rehabilitował się midem i ścięciami. A jego zmiennik Belinelli? Gość już chyba myślami jest na urlopie. Więc posłuchaj ty nieogolony, wolny jak wóz z węglem makaroniarzu: ZOSTAŁY DO ROZEGRANIA 4 (SŁOWNIE: CZTERY) MECZE I DOPIERO PO OSTATNIM MOŻESZ SPADAĆ!!! NA RAZIE MASZ ZAPIERDZIELAĆ I ZJADAĆ PARKIET!!!

Kruca, niepotrzebnie się uniosłem. Ale jak tu się nie denerwować, gdy Schröder przez 21 minut wykręca rzutowo 0/6? Gdy Sabonis i Napier dodają po 4 oczka? Gdy w całym meczu zza łuku nie wpadło mi nic? Serio, 0/8 za trzy!!! Bez kitu, co to była za niemoc w ofensywie Nuggets...

U Niedźwiadków najlepszy Noel, który zaczął z ławki, przez prawie cały mecz biegał z urazem (ikona z krzyżykiem wyświetliła mu się bardzo szybko), a i tak pod koszem był nie do zatrzymania.

Taki dziwny mecz, choć zwycięstwo Hary zasłużone. Gratuluję i życzę powodzenia!

MVP:
Norlens Noel (19 pts, 1 ast, 9 reb, 2 stl, 2 blk)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 26: Wielki DeRozan i duży Litwin
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 03 Stycznia 2020, 22:11:46
(https://files.tinypic.pl/i/00993/j9aj477pxot5.jpg)

106:112

Tym razem setka pękła również dla Nuggets!

Ufff! Co za mecz! Poza drugą kwartą, którą wygrałem 30:23, pozostałe części na mega styku (Q1 i Q4 na remis, Q3 jednym oczkiem dla Kings).

Szybkie to było spotkanie i sporo się działo. Moje najwyższe prowadzenie wyniosło w pewnym momencie 13 punktów, ale nie byłbym sobą, gdybym tego nie roztrwonił. Skorup odrobił i nawet na chwilę był oczko przede mną, ale dosłownie kilkadziesiąt sekund poźniej wszystko się odwróciło. Przez zdecydowaną większość meczu graliśmy punkt za punkt i wynik był sprawą otwartą praktycznie do samego końca.

Obrońcy Kings nie umieli dziś znaleźć sposobu na zatrzymanie DeRozana, który ścięciami robił niesamowite zamieszanie i na świetnej skuteczności (15/18) zdobywał kolejne punkty. W sumie rzucił ich 39, z czego aż 9 z osobistych (100%). Reszta też zagrała co najmniej poprawnie: Beal 13 pts (zaledwie 1/4 za trzy, ale weszła mu zielonka z prawie dziewięciu metrów), Brown Jr. z dyszką po stronie zdobyczy, Huerter ze skutecznością 2/3 zza łuku i wynikiem ośmiu punkciszy w ciągu ośmiu minut na parkiecie, Sabonis z identyczną zdobyczą, co Kevin (choć przebywał na boisku zdecydowanie dużej). Najsłabszy w Denver ponownie był Belinelli, ale i on sieknął trójkę w ważnym momencie.

Na koniec laurek dla mojej kapeli muszę wspomnieć o Motiejunasie. Wziałem go z FA, bo jest duży, silny i ma fajny i celny rzut z haka. Początkowo nie za bardzo mu ufałem i przegrywał rywalizację o krzesło przy parkiecie nawet z Ryanem Andersonem (też free agent). Jednak po kilku porażkach z rzędu trzeba było coś zmienić i tym sposobem duży Litwin wszedł do rotacji. Dziś mega się odwdzięczył, bo choć już wcześniej miewał przyzwoite występy, to w meczu z Kings zapisał całkiem ładną linijkę: 13 pts, 4 ast, 5 reb, 4 stl, 1 blk. Można? Można! Anderson już się zresztą pogodził z faktem, że do końca sezonu poczynania kolegów obejrzy z trybun.

W ekipie Skorupa zdecydowanym liderem był Mitchell (32 pts, 4 stl), którego mocno wspierali Brogdon (double - double z 14 oczkami i 11 asystami) i Adebayo (kolejny z DD: rzucił tyle samo, co Malcolm i 13 razy wygrał na tablicach). Blisko double - double był też Kevin Love, ale zabrakło mu jednego punkcika (9 pts, 10 reb).

Piąte zwycięstwo w sezonie, co patrząc na moje poczynania z poprzednich edycji, już jest wynikiem kosmicznym. Dziś także, po raz pierwszy od dołączenia do Nation, rzuciłem w meczu ponad 100 punktów! A jeszcze 3 spotkania mi pozostały. :)

I na koniec jeszcze jedna, bardzo istotna sprawa: z Kings dwukrotnie zrobiłem błąd połowy. Za każdym razem mój przeciwnik, chociaż gonił wynik, oddawał mi piłkę, celowo nie wznawiając gry zza linii bocznej przez 5 sekund. Mega to doceniam! Skorup, chapeau bas!

MVP:
DeMar DeRozan (39 pts, 2 ast)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 27: KSG ze szwami wygrał z Nuggetsami :)
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 04 Stycznia 2020, 17:36:56
(https://files.tinypic.pl/i/00993/ilruwe0l3gyv.jpg)

105:86

Tatum jak senny koszmar

Wyraźnie przegrana pierwsza kwarta (32:22) de facto ustawiła mecz. Nawet nie chodzi o wynik, ale o procent skuteczności, który w Q1 był miażdżący na korzyść Clippers. Od drugiej części spotkanie się wyrównało, ale nie potrafiłem znaleźć sposobu na odrobienie strat i powstrzymanie ofensywy ekipy z LA.

Konsola na pewno mi dziś nie pomagała, bo samoistne switche moich obrońców momentami były totalnie kuriozalne (np. Napier kryjący środkowych, albo Kanter wychodzący jako pierwszy na PG rywala). Oczywiście zdaję sobie sprawę, że scenariusze same meczu nie przegrywają i w żaden sposób się nie tłumaczę. Po prostu staram się obiektywnie opisać mecz. :)

W zespole KSG najlepszy był Tatum, który spośród trzynastu prób zaledwie dwa razy się pomylił. W sumie ustrzelił 26 oczek, dokładając do dorobku jeszcze po 4 asysty i zbiórki oraz po jednym przechwycie i bloku. Ponadto Clippers kapitalnie mierzyli z dystansu, kończąc mecz ze statystyką dziesięciu celnych trójek na 15 rzutów. Dla porównania Denver miało zaledwie 8/17.

U mnie nikt jakoś specjalnie nie rozczarował w ataku (no dobra, może kilku graczy delikatnie), natomiast zawodziła obrona - zarówno w pomalowanym, jak i na obwodzie. Ponownie najskuteczniejszym zawodnikiem Nuggets był DeRozan (28 pts, 2 ast, 4 reb), dobrze zagrał też Beal (19 punktów, 5/9 zza łuku), a Schröder nawet nieźle dzielił się piłką (10 asyst), lecz zdobył tylko marne 4 oczka.

KSG gratuluję zasłużonego zwycięstwa i trzymam kciuki za kolejne winy. W playoffs nie może być przecież tylko jednej drużyny z Los Angeles. :)

MVP:
Jayson Tatum (26 pts, 4 ast, 4 reb, 1 stl, 1 blk)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Game 28: Sponsorem recapu jest cyfra zero
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 09 Stycznia 2020, 00:14:46
(https://files.tinypic.pl/i/00993/1jucfhwkuxg7.jpg)

94:84

Brak czasu

Zaryzykuję stwierdzenie, że pierwsza kwarta ułożyła mecz. 22:8 w plecy i czekała mnie misja żmudnego odrabiania strat w kolejnych odsłonach.

Dzięki rewelacyjnej w wykonaniu Nuggets (a odwrotnie w Hornets) postawie w Q2, udało się nawet na moment doprowadzcić do remisu, jednak finalnie to Rafi dopisał sobie do bilansu kolejnego wina.

W Charlotte najlepszy był Westbrook, ale całkiem konkretnie wyglądali też Griffin, Nurkic i KCP. U mnie tradycyjnie zespół ciągnęli Beal (25 punktów) i DeRozan (20 oczek), poprawnie zagrał Belinelli. Największym jednak problemem była spadająca stamina, a na kilka łyków Gatorade zapraszałem zawodników wyłącznie ja. Rafi nie wziął czasu ani razu. W całym meczu. Zero. Z E R O. Wiadomo - zmusić nikogo nie można.

Znacie mnie, tzn. większość z ligowiczów na pewno (może nie osobiście, choć wierzę, że to się zmieni i znajdę sposób na "wlot na zlot") i chyba zgodzicie się, że należę do grona osób, które niespecjalnie na coś narzekają i marudzą. Znam swoje miejsce w szeregu i tyle. Dołączając do Nation wiedziałem, że w meczach staramy się naśladować real basket. Dziś widzę, że nie do końca...

Rafi, gratuluję wygranej. Umiejętności masz fajne, grasz urozmaicone akcje i wygrałeś zasłużenie. W kolejnym sezonie postaram się zrewanżować za dzisiejszą porażkę.

MVP:
Russell Westbrook (25 pts, 6 ast, 4 reb)

(https://pics.tinypic.pl/i/00994/rp5n2nz6c7u8.png)
Tytuł: Time to say goodbye
Wiadomość wysłana przez: zbyniuparma w 12 Lutego 2020, 21:30:12
(http://cdn.lowgif.com/small/a82846b3b9a50811-hey-hey-goodbye-gifs-find-make-share-gfycat-gifs.gif)

Gracias Amigos!!!

Panowie, dziękuję za wspólne granie, ale ja zwalniam swoje miejsce.
Może w bliższej lub dalszej przyszłości dołączę ponownie - czas pokaże.
Na parkietach Nation bawiłem się naprawdę fajnie, ale teraz mówię "pas".
Trzymajcie się i powodzenia!

Tytuł: Odp: Denver Nuggets (5:23) - sezon 17
Wiadomość wysłana przez: Dlugi w 13 Lutego 2020, 13:24:14
Co ze zlotem?