Denver Nuggets (0:18) - sezon 16

  • 18 Odpowiedzi
  • 1026 Wyświetleń

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

*

zbyniuparma

Denver Nuggets (0:18) - sezon 16
« dnia: 22 Wrzesień 2019, 19:35:43 »

Utah Jazz L 61:86
Minnesota Timberwolves
@ Sacramento Kings L 50:79
San Antonio Spurs L 78:91
@ Houston Rockets L 46:69
Cleveland Cavaliers
Miami Heat L 66:87
Orlando Magic L 62:77
@ Washington Wizards L 66:88
@ Toronto Raptors L 72:101
@ New York Knicks L 58:80
@ Philadelphia 76ers
Phoenix Suns L 75:104
Dallas Mavericks
Los Angeles Lakers L 59:87
@ Chicago Bulls L 49:81
@ Detroit Pistons
@ Milwaukee Bucks
@ Portland Trail Blazers L 71:72
Golden State Warriors L 87:96
@ Brooklyn Nets
@ Charlotte Hornets
@ Memphis Grizzlies
Boston Celtics L 60:96
Atlanta Hawks
Indiana Pacers L 58:76
@ Los Angeles Clippers L 57:95
Oklahoma City Thunder
New Orleans Pelicans L 50:84

« Ostatnia zmiana: 21 Październik 2019, 01:21:35 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 1: Houston Rockets - Denver Nuggets
« Odpowiedź #1 dnia: 04 Październik 2019, 23:50:19 »

69:46

Opening season

Pierwsza gra o stawkę w sezonie numer 16 i wyjazd do Houston. Nie ukrywam, cieszę się, że właśnie z Delą rozpocząłem ligę, bo choć wynik można było z góry przewidzieć, to wiedziałem, że będzie to spokojne spotkanie, bez jakieś spiny i niepotrzebnego ciśnienia.

Od początku goniłem wynik, czasem zbliżając się na kilka oczek, ale tak naprawdę ani razu nie byłem na tyle blisko, by poważnie myśleć o sprawieniu niespodzianki. W Houston swoje w ataku robił Aldridge (skubany był w moich planach transferowych, ale nie miałem argumentów, żeby wyjąć go z Memphis), do tego kilkukrotnie obręcz urwał mi Wall. Pozostali też oczywiście nie stali na parkiecie wyciągając kulki z nosa i skończyło się tak, jak się zaczęło - od klapsów.

W mojej wesołej gromadce trochę poszarpał Durant, ale już np. Murray dał ciała po całości. Miał wspierać KD, ale coś nie pykło i przez 23 minuty uzbierał żałosne dwa punkcisze...

Generalnie nie spodziewałem się cudu i porażki są przeze mnie wkalkulowane, ale ten mecz pokazał, że czeka mnie jeszcze sporo pracy i wiele godzin z wirtualną koszykówką, żeby zmniejszyć dystans, jaki dzieli mnie od chyba każdego w Nation.

Dela, dzięki za fajną inaugurację i powodzenia w kolejnych spotkaniach. No i do zobaczenia w playoffs ;).

MVP:
LaMarcus Aldridge

Los Dramatos:
Jamal "nie trafiam do kosza" Murray

« Ostatnia zmiana: 20 Październik 2019, 01:29:25 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 2: Chicago Bulls - Denver Nuggets
« Odpowiedź #2 dnia: 05 Październik 2019, 00:08:51 »

81:49

Z Klimo szans nimo

Kopiuj/wklej z inauguracji. Pierwsze minuty spokojne: 2:0, 2:2, 4:2, 4:4. No a potem wiadomo - odjazd. Poza drugą kwartą, którą przegrałem tylko czterema oczkami, Denver było tłem.

W zespole Klimo szalał Derrick White, który był najskuteczniejszy na placu (21 punktów), poza tym na tablicach rządził Adams. Kruca zbierał wszystko, a do tego celnie dobijał.

Poziom gry moich klaunów przemilczę, choć w porównaniu do meczu z Rockets, progres punktowy zaliczył Murray - z Chicago trafił o jedno oczko więcej. Jest w sztosie!

Po spotkaniu kilku cennych rad (nie uwag do stylu) udzielił mi Klimo i obiecuję, że postaram się je zapamiętać i stosować :).

MVP:
Derrick White

Los Dramatos:
ctrl+c, ctrl+v

« Ostatnia zmiana: 20 Październik 2019, 01:30:03 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 3: Toronto Raptors - Denver Nuggets
« Odpowiedź #3 dnia: 05 Październik 2019, 23:01:50 »

101:72

Q1 i Q4 do zapomnienia

Jak w tytule. Początek meczu i szybko zbudowana przewaga przez Przemka, który bezlitośnie wykorzystał moje błędy. Porzingis szalał w ataku i nie miałem pomysłu/umiejętności (niepotrzebne skreślić), w jaki sposób go powstrzymać.

Pobudka z mojej strony nastąpiła w drugiej i trzeciej kwarcie, choć oczywiście szanse na odwrócenie meczu były praktycznie zerowe. W końcu ogarnął się Murray, przyzwoicie zagrał Moore, swoje zrobił też KD.  Raptors nadal prowadzili, ale dystans raczej nie rósł (choć też się nie zmniejszał).

Niestety, ostatnia część to powtórka z rozrywki - moim kolarzom odcięło prąd i zaczęło się robić grubo... Mecz był pozamiatany, a dodatkowo pękła setka.

Dzięki Przemek za mecz i powodzenia dalej!

MVP:
Kristaps Porzingis

Los Dramatos:
everybody z Nuggets w Q2 & Q3

« Ostatnia zmiana: 16 Październik 2019, 17:51:29 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 4: Denver Nuggets - San Antonio Spurs
« Odpowiedź #4 dnia: 05 Październik 2019, 23:24:56 »

79:91

Nawet nie najgorzej

Pierwsze spotkanie we własnej hali, mecz z Borsukiem i jego Spurs. U mnie Murray, u niego Millsap, a jeszcze kilka dni temu było odwrotnie. Ale do rzeczy.

Otwarcie miałem jak ze snu - najpierw Jamal celnie z osobistych, potem trójką poprawił KD. A Borsuk nic. Po chwili 8:2 dla mnie, potem bodajże 10:4. No ale w końcu musiało się zepsuć. Na domiar złego nie umiałem zatrzymać Davisa, który był jak jakiś zwierzak - miażdżył wszystko i wszystkich. Próbowałem odpowiadać z dystansu i o dziwo nawet trafiałem, ale na dłuższą metę nie miałem argumentów.

W Spurs fajnie zagrał Love, bardzo przyzwoicie Dragic, Millsap też nie dawał ciała. No i ten Wielki Marjan, który chyba nic nie przegrał na tablicy. Wolny jest jak wóz z węglem, ale centymetrów mu nie brakuje i tym mnie posprzątał.

Podsumowując: fajny mecz, w sumie niewysoka przegrana (jak na mnie) i coraz lepsza gra duetu KD - Murray. Znów zawiódł Lamb, ale miło zaskoczył Moore. Jak w życiu - coś za coś :). Borsuk, nie wierzę, że dograsz sezon do końca (choć ci kibicuję), więc rozmień tego Love. Do Nuggets będzie pasował :).

MVP:
Anthony Davis

Los Dramatos:
Dżeremy Owca

« Ostatnia zmiana: 20 Październik 2019, 01:28:21 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 5: Portland Trail Blazers - Denver Nuggets
« Odpowiedź #5 dnia: 06 Październik 2019, 22:10:44 »

72:71

Buzzer...

Pierwsze minuty to 9:0 dla Portland. Pomyślałem: "no to zajebiście!" i... nagle zaczęło mi siadać. Z dystansu Bjelica, Durant z mida i z góry. W każdym razie przewaga Picka malała, ale nie mogłem wyjść na prowadzenie.

Mecz toczony był w szybkim tempie, bo miałem deadline - musiałem udostępnić tv żonie :). Dlatego akcje z playbooka przeplatane były freestylem. Na nic nie było czasu, nawet na czasy, choć coś tam było wzięte. Graliśmy momentami punkt za punkt, aż w końcu wyszedłem na prowadzenie.

Ostatnie minuty to już w ogóle fast basketball. Picek na prowadzeniu, ja na prowadzeniu. I tak w koło. Jego i moi zawodnicy wypompowani jak koń po westernie. I nadeszła końcowka. Durant daje mi dwa punkty i mam jedno oczko przewagi. Na zegarze 1,3 sekundy do syreny. Picek bierze czas. Mówię sobie: "nie da rady, wybronię!" Wracamy na parkiet. Podanie w narożnik, Kyrie rzuca, syrena wyje i... trafił. Za dwa, ale jakie to miało znaczenie? Murray był blisko, wyskoczył, ale nie przeszkodził. Szkoda, bo "już lis witał się z gąską."

Wynik sprawiedliwy, Picek grał dobrze, z przebiegu całego meczu na pewno lepiej. Tym bardziej szkoda, że nie udało mi się wygrać, bo naprawdę było bardzo blisko. Ja już wyciągałem po tego wina rękę, już prawie go miałem. Niestety, przyszedł Kyrie i popsuł imprezę.

MVP:
Kyrie Irving

Los Dramatos:
W zespole nikogo nie znalazłem, więc Jarek Kaczyński :)

« Ostatnia zmiana: 20 Październik 2019, 01:28:59 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 6: Denver Nuggets - Indiana Pacers
« Odpowiedź #6 dnia: 09 Październik 2019, 01:03:50 »

58:76

Słaby mecz KD

Szósta gra i znów w plecy. Mecze z takim przeciwnikiem, jak Zaga, co prawda nie są dla mnie lekkie i łatwe, ale na pewno przyjemne (poza wynikiem).

Umówieni na tego ligowca byliśmy na godz. 22:30, ale Zaga dwukrotnie musiał dać quita, bo coś tam poprzestawiał w ustawieniach i stracił kontrolę nad ludzikami. Całe szczęście, że udało się przywrócić stan pierwotny i za trzecim razem mogliśmy spokojnie odpalić meczyk.

Gra od początku nie bardzo mi wychodziła. Głównie dlatego, że wobec wcześniejszych porażek, zmieniłem nieco ustawienie zespołu. Stara zasada mówi: "nie grzeb, bo jeszcze coś zgrzebiesz", więc w czasie time outu cyk cyk i miałem już wszycho po staremu.

Od tego momentu małymi krokami zacząłem gonić Pacers. Mimo kilku obiecujących akcji i celnych rzutów, zadanie pościgowe utrudniał mi Durant, który za cholerę nie mógł trafić z dystansu, wielokrotnie mając openy. Ciężar zdobywania punktów musieli zatem wziąć na siebie pozostali. Niestety, również oni (Murray, Moore, Bjelica) swoją skutecznością dupy nie urwali, więc do akcji wkroczył Lamb. A jeśli Lamb ma ratować zespół, to nie może być dobrze...

No i nie było. Owszem, Dżeremy kilka razy nawet mnie zaskoczył łatwością wjazdu i wsadu (choć pewnie on tak umie, tylko ja się nie znam), sieknął też jedną trójkę, ale nikt nie potrafił udzielić mu wsparcia i skończyło się wysokim zwycięstwem Indiany.

Kolejny raz było widać, że Nuggets mają wielki problem z defensywą i nie radzą sobie w post z większymi i silniejszymi środkowymi. Embiid przesuwał moich centrów jak meble przed remontem, co w połączeniu z fatalną skutecznością w ataku dało taki, a nie inny wynik.

I na koniec kilka słów o grze przeciwnika: spokojnie, bez ciśnienia, na luzie i po "nejszynowemu" - każdemu życzę tak fajnie spędzonego czasu przy meczach.

MVP:
Joel Embiid

Los Dramatos:
Z bólem serca, ale muszę... KD (w ciągu 27 minut zaledwie 17 pts i żałosne 1/10 z dystansu)

« Ostatnia zmiana: 16 Październik 2019, 17:52:20 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 7: Denver Nuggets - Miami Heat
« Odpowiedź #7 dnia: 09 Październik 2019, 23:49:36 »

66:87

Fragmenty fajnej gry

Kurde, fajny mecz! Wynik to przede wszystkim efekt kilku pierwszych minut czwartej kwarty, gdzie Miami zaliczyło run 14:0. Wiadomo, byłem słabszy również w pozostałych częściach, ale mimo to - mam nadzieję, że Dolar się zgodzi, były fragmenty, gdzie mecz był wyrównany.

Znów bardzo słabo punktował Durant, dla którego 16 oczek w ciągu 25 minut jest powodem do wstydu. Skutecznością nie błysnął też Murray, który jak dotychczas w Denver mecze mizerne przeplata fatalnymi.

W Heat oprócz niesamowitego Hardena (33 punkty, choć 0/8 z dystansu) bardzo dobre zawody rozgrał Gasol, który w post był praktycznie nie do zatrzymania przez moich środkowych.

Dolar, dzięki za naprawdę fajny meczyk i powodzenia w kolejnych spotkaniach!

MVP:
James Harden

Los Dramatos:
wszyscy w Nuggets na początku Q4

« Ostatnia zmiana: 16 Październik 2019, 17:52:32 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 8: Los Angeles Clippers - Denver Nuggets
« Odpowiedź #8 dnia: 10 Październik 2019, 01:33:24 »

95:57

KLA(ps)Y

Mecz bez historii - od deski do deski prowadzili Clippers, a ich przewaga z każdą upływającą minutą rosła jak ciasto na drożdżach, jak pryszcz u gimnazjalisty, jak... dobra, darujmy sobie te mierne porównania.

Z kronikarskiego obowiązku: najskuteczniejszy na placu był KD (po dwóch cieniutkich meczach w końcu starał się ciągnąć ten wózek), który rzucił 23 punkty. Z kolei z największą kupą biegał Murray, lecz nad jego postawą zasuńmy kurtynę milczenia.

MVP:
Klay Thompson (choć KD chyba również zasłużył na wyróżnienie)

Los Dramatos:
Jamal "nadal nie trafiam do kosza" Murray

« Ostatnia zmiana: 16 Październik 2019, 17:52:42 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 9: New York Knicks - Denver Nuggets
« Odpowiedź #9 dnia: 11 Październik 2019, 22:36:56 »

80:58

I jeszcze jeden i jeszcze raz...

18:6 w Q1 powinno być wystarczającym komentarzem do tego meczu. Nie trafiałem nic... Gdyby nie to, że jestem raczej spokojny, to pad już po pierwszych dziesięciu minutach leciałby w kierunku tv. Pytanie, czy bym k... trafił.

Geso zagrał spokojne, choć miał swoje problemy (głównie techniczne z konsolą) i przez cały mecz kontrolował przebieg wirtualnych wydarzeń.

W Nuggets niby poprawny występ Duranta (23 punkty), ale znów zero z dystansu. Murray coś tam szarpnął, ale raz do roku, to nawet garbaty się wyprostuje. Bjelica słabo, Lamb tragicznie.
Dogrywam ten sezon do końca bez wymian, bo z gówna bata i tak nie ukręcę i w kolejnym trzeba będzie zbudować zespół z lepiej zachowanymi proporcjami.

MVP:
Bol Bol (o ja jebię, co się gość nazywa, to niepojęte) :)

Los Dramatos:
Jeremy Lin, bo jako jedyny nawet nie powąchał parkietu

« Ostatnia zmiana: 20 Październik 2019, 01:31:06 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 10: Denver Nuggets - Utah Jazz
« Odpowiedź #10 dnia: 11 Październik 2019, 22:59:47 »

61:86

Niedziela jest raz w tygodniu

Miałem maleńką iskierkę nadziei, że po raz drugi w oficjalnym meczu wygram z Wieluchem (w sparingach już mi się to udawało, nawet w tym preseason, ale w lidze dotychczas zaledwie raz). Niestety, nadzieja matką głupich i szybko zostałem sprowadzony na ziemię.

Zaczęło się od ekspresowo zbudowanej przewagi przez Jazz i tak naprawdę ani na moment zwycięstwo Wielucha nie było zagrożone. Kapitalnie grał Rose, LBJ też swoje rzucił i dograł, choć w miarę swoich możliwości i moich umiejętności, przeszkadzał mu KD. Utah zmiażdżyło Nuggets w zbiórkach w obronie (35:19) i zdecydowanie lepiej punktując rezerwowymi (40:20).

U mnie wyróżnił się Durant, ale tradycyjnie już nie miał żadnego wsparcia wśród kolarzy.

Dzięki Wieluch i gratuluję wygranej. Na papierze Jazz są zajebiście mocni. Twoja głowa w tym, żebyś to wykorzystał.

MVP:
Derrick Rose

Los Dramatos:
Poza KD to chyba wszyscy w Nuggets

« Ostatnia zmiana: 16 Październik 2019, 17:53:03 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 11: Denver Nuggets - New Orleans Pelicans
« Odpowiedź #11 dnia: 12 Październik 2019, 22:05:53 »

50:84

Dramat

13:25, 8:17 (!), 10:20, 19:22 - tak było po kolei. Bardzo dobry mecz Belinelliego i Griffina, zresztą u Skipa nie było chyba słabego gracza. Co innego u mnie, gdzie przyzwoicie zagrał Durant (27 pkt., 4/6 z dystansu), natomiast pozostali - DRAMAT!!! Murray trafił swoje jedyne 3 punkcisze w ostatniej akcji meczu, wcześniej był blokowany i nakryty czapką po same jaja. Niby jest kim rzucać w Nuggets, ale nie ma kto bronić.

Podejrzewam, że gdyby Skip miał niezdrowe parcie, to setka pękłaby na luzaku i to jeszcze w trzeciej kwarcie. Całe szczęście dla mnie, że mój przeciwnik grał spokojnie i najzwyczajniej w świecie wykorzystał moją słabość.

Nie będę wklejał statystyk, bo po cholerę mam się jeszcze bardziej denerwować, ale praktycznie w każdej rubryce była przepaść...

Skip, dziękuję za lekcję i życzę sukcesów w daleszej części sezonu.


MVP:
Marco Belinelli

Los Dramatos:
Jamal Murray

« Ostatnia zmiana: 19 Październik 2019, 08:45:33 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 12: Denver Nuggets - Los Angeles Lakers
« Odpowiedź #12 dnia: 16 Październik 2019, 00:12:49 »

59:87

Doncic to kocur i tyle w temacie

Pierwsza kwarta na remis (16:16) i wcale nie była to sensacja. Świetnie w mecz wszedł Durant, który po zaledwie kilku minutach miał już dwucyfrową liczbę po stronie zdobyczy. U Czarnego Doncic dopiero się rozkręcał i tak naprawdę tylko dlatego Q1 zakończyła się bez rozstrzygnięcia.

W drugiej części wszystko wróciło już do normy - rozpoczął się "le wpierdol". Lakers w pewnym momencie złapali mnie na run chyba z 15:0 i było po zawodach. W Nuggets nikt nie potrafił nawiązać walki na deskach i zbiórki ofensywne i defensywne wyraźnie wygrywał Czarny. A potem cyk na obwód i Doncic z dystansu, albo spod dziury Melo fadewayem lub ktokolwiek inny z góry. A Bryant, Bjelica, Diallo, Biyombo i reszta tylko się przyglądała, jak Lakers odjeżdżają.

Dopóki na parkiecie przebywał KD, Doncic musiał się trochę napocić, żeby mu spierdzielić na wolną pozycję. Ale wiadomo, Durant też musi czasem zejść na łyka soku z gumijagód i wtedy dopiero robił się u mnie syf. W ataku bardzo długo na zimno biegał Murray, ale w końcu coś tam zaczęło mu siedzieć, choć 10 punktów w 23 minuty to wynik mocno przeciętny. Bjelica trafił jedną trójkę i tyle pozytywnego można napisać o jego występie. Reszta mojej bandy na swoim poziomie, czyli Żuławy Wiślane.

Gratuluję Czarnemu, choć nie tyle wyniku, który już przed meczem był do przewidzenia, co składu, jaki zbudował. Daleki pick wcale nie musi oznaczać bryndzy. A Doncic to przekocur, który nie jeden mecz wygra sam.

MVP:
Luka Doncic (31 pts, 8 as)

Los Dramatos:
A niech będzie, że nie u mnie: Lonzo Piłka (24 min, 0 pts, choć w sumie kurde aż 6 stl...)

« Ostatnia zmiana: 16 Październik 2019, 17:53:24 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 13: Denver Nuggets - Boston Celtics
« Odpowiedź #13 dnia: 17 Październik 2019, 00:05:00 »

60:96

STEP(h) by STEP(h)

Patrząc na skład Bostonu i układając na ten mecz obronę (serio :) ), najbardziej obawiałem się tego, że zostanę rozstrzelany z dystansu. Curry, Beasley, ale też inni w Celtics potrafią przymierzyć zza łuku, zwłaszcza, jeśli polecenia padem wydaje im taki "stary nejszynowy wyga", jak Cezar. Moja obrona jest jaka jest, co w połączeniu z moimi wirtualnymi umiejętnościami mogło zwiastować włącznie problemy.

Pierwsza kwarta z przewagą Cezara, choć w miarę dzielnie (przynajmniej według moich kryteriów) stawiałem opór. Znów bardzo dobre wejście w mecz KD, który choć za cholerę nie mógł dziś trafić z dystansu, dawał mi punkty z mida i z bliska. Niestety, zarówno Murray, jak i Morris, którzy w obronie byli odpowiedzialni za krycie Currego, wielokrotnie nie potrafili za nim nadążyć, przez co sytematycznie siedziały mu zielonki.

W Q2 byłem już tylko tłem, choć jeśli dobrze pamiętam, Cezar grał wtedy głównie rezerwowymi. Wynik 20:8 dla Bostonu mówi wszystko - Durant odpoczywający = Nuggets wpierdol zbierający. Coś tam próbowałem, ale nic nie wychodziło, bo Lamb, Morris i Moore zapomnieli zdjąć pampersa.

Druga połowa znów zaczęła się dla mnie optymistycznie, no bo znów na parkiecie szalał KD. Przez całkiem długi okres lidera Denver wspierali Murray i Bjelica, co przełożyło się na porażkę w Q3 zaledwie trzema oczkami. Ostatnia część to do pewnego momentu ten sam obraz, co kwartę wcześniej, ale tak od około piątej minuty ja znów stanąłem, a Cezar bił równo.

Podsumowując: setka nie pękła (choć było bardzo blisko) i chyba nie zagrałem trzody (w sensie stylu). Znów prawdziwym liderem był u mnie Durant, lecz po raz kolejny (co staje się już tradycją) nie miał praktycznie żadnego wsparcia ze strony pozostałych graczy. Kolejny mecz, gdzie rzuty z dystansu są dla zawodników Nuggets czymś w rodzaju "mission impossible". Wysoka porażka bezdyskusyjnie sprawiedliwa, ale mimo wszystko fajnie spędzony czas. Mam nadzieję, że w mniej lub bardziej odległej przyszłości ta lekcja zaprocentuje. Dzięki Cezar i powodzenia dalej!

MVP:
Steph Curry & KD (Kura za 30 pts, 10 as i 4/5 z dystansu, Durant za tyle samo punkciszy i ogólnie za samodzielne ciągnięcie wozu z napisem Nuggets)

Los Dramatos:
Obrona i skuteczność zza łuku (moja rzecz jasna)

« Ostatnia zmiana: 17 Październik 2019, 11:25:05 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 14: Washington Wizards - Denver Nuggets
« Odpowiedź #14 dnia: 19 Październik 2019, 01:53:38 »

88:66

Miłe złego początki

Z Cienrique i jego Wizards zagrałem już w preseason i skończyło się ostrym laniem. Pamiętam, że trójkami walił wtedy DJ Augustin, a w poście fajną i skuteczną robotę wykonywał Jokic. Dlatego też plan na dzisiejszy mecz był prosty - ograniczyć jak tylko się da ofensywny potencjał Waszyngtonu.

Pierwsza kwarta wyrównana, choć korzystałem pewnie na tym, że mój przeciwnik nie wszedł jeszcze we właściwy rytm spotkania. Tradycyjnie mocno punktował Durant, którego kilkukrotnie w ataku wyręczył Murray. Duet, który (przynajmniej w założeniu) miał być w tym sezonie główą siłą ofensywną Nuggets, chyba po raz pierwszy od początku meczu dobrze mi funkcjonował, dzięki czemu Q1 zakończyło się prowadzeniem Denver 18:15.

Druga kwarta zaczęła się dla mnie obiecująco, bowiem po kilku akcjach udało mi się zwiększyć dystans o kolejne 3 oczka. Niestety, od tego momentu nastąpił kryzys. Ekipie Cienrique zaczęło żreć, a u mnie wręcz przeciwnie. Jokic rozpoczął swoje małe show, przepychając dupskiem w pomalowanym każdego, kto próbował mu przeszkodzić. Trafiał często, a jeśli jakimś cudem akurat udało mi się odciąć go od podania, gracze Wizards nie mylili się z dystansu.

Schodząc na przerwę jeszcze tliła się iskierka nadziei, że w drugiej połowie dam radę wrócić do gry, ale na moje nieszczęście w Q3 Cienrique nadal grał dobrze i bardzo rzadko popełniał błędy. Te niestety zbyt często przydarzały się moim zawodnikom i dzielący nas dystans zamiast maleć, sytematycznie rósł.

Ostatnia część to postawienie przez mojego przeciwnika przysłowiowej "kropki nad i" poprzez wrzucenie 29 punktów (przy zaledwie 18 moich) i zamkięcie meczu.

KD zaczął fajnie, ale w miarę upływu spotkania jego rola w zespole malała. Choć był najskuteczniejszy w Nuggets (21 punktów), to w trzech ostatnich kwartach rzucił w sumie zaledwie o jedno oczko więcej, niż w samej Q1. Przyzwoicie wyglądał Murray (12 pts, 6 as), natomiast trzecią strzelbą Nuggets w tym meczu został... Biyombo, który do 8 punktów dołożył tyle samo zbiórek.

W Wizards liderem w pełnym znaczeniu tego słowa był Jokic, który oprócz 30 zdobytych punkciszy wygrał też 12 zbiórek.

MVP:
Nikola Jokic

Los Dramatos:
Postawa Denver w Q2, Q3 i Q4

« Ostatnia zmiana: 19 Październik 2019, 07:20:19 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 15: Denver Nuggets - Orlando Magic
« Odpowiedź #15 dnia: 20 Październik 2019, 00:55:34 »

62:77

Raz się przegrywa, a raz się przegrywa

Przed meczem wiedziałem, że Orlando jest w małym dołku. Czytając recapy Tevskiego zapamiętałem, że w kilku ostatnich potyczkach Magicy mieli swoje problemy, zwłaszcza ze skutecznością rzutów zza łuku. Nie ukrywam, że nawet się ucieszyłem, bo w tym sezonie w wielu moich meczach rywale ładowali w Nuggets trójkami jak w bęben.

Początek spotkania z obu stron raczej spokojny, choć to ja goniłem wynik (taką już mamy w Nation nową, świecką tradycję :) ). Durant przyklejony do Oladipo w miarę skutecznie ograniczał jego hasanie po parkiecie, ale z drugiej strony w pomalowanym nie mogłem zatrzymać Vucevicia. W ataku próbowałem rozmaitych rozwiązań, ale kurde nie siedziało. Nic więc dziwnego, że Q1 skończyło się -10 w czapkę.

Pozostałe kwarty były już zdecydowanie bardziej wyrównane (drugą nawet wygrałem, ale raz do roku, to nawet garbaty się wyprostuje, więc specjalnie się z tego nie cieszę :) ). Moje akcje nakręcał duet KD - Murray, w Orlando (oprócz wspomnianego już Vucevicia) w miarę regularnie punktowali Oladipo, Prince i Faried.

Największym zaskoczeniem in minus były jednak rzuty z dystansu, bowiem oba zespoły trafiły w sumie zaledwie 5 razy na... 25 prób. Jakby nie liczyć, 20% skuteczności w meczu to wynik katastrofalny...

Półmetek sezonu za mną i mogę wszystkich uspokoić, że dam wam szansę i odpuszczę playoffs ;). No i jak dotąd jestem chyba jedyny w lidze z tak równą formą ;).

MVP:
Nikola Vucevic (bo z wygranej drużyny) & Kevin Durant (bo choć tradycyjnie było w plecy, to znów swoje zrobił)

Los Dramatos:
Skuteczność obu ekip z dystansu

« Ostatnia zmiana: 20 Październik 2019, 07:36:38 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 16: Denver Nuggets - Golden State Warriors
« Odpowiedź #16 dnia: 20 Październik 2019, 22:17:08 »

87:96

Wstydu nie było!

Giannis Antetokounmpo... Greek freak... Antek... Jakby go nie nazywać, to jebany przekozak! Zeus chyba zgodzi się z moją opinią, że dziś lider Warriors praktycznie sam wygrał mecz swojej drużynie.

Pierwsza kwarta dla mnie (+3), choć na początku miałem swoje problemy. Po raz pierwszy w tym sezonie w Nuggets nie było kolarzy. Wszyscy grali naprawdę przyjemnie, choć w obronie zawsze mogłoby być nieco lepiej ;). Q2 i Q3 przegrałem sześcioma punktami i to chyba zaważyło na końcowym rezultacie. Ostatnia kwarta zremisowana, choć na niespełna 3 minuty przed syreną udało mi się zmniejszyć dystans do zaledwie 2 oczek. Niestety, albo zgubiłem piłkę, albo zrobiłem inny banalny błąd i szansę (na wina?), która dość niespodziewanie się pojawiła, równie szybko wypuściłem.

Pierwszy raz w sezonie (a był to mój mecz nr 16) udało mi się rzucić w meczu ponad 80 punktów, pierwszy raz również aż pięciu moich zawodników miało dwucyfrową liczbę po stronie zdobyczy (Durant 34, Murray 15, Bjelica, Morris i Moore po 10). Ograniczyłem Lowrego (zaledwie 8 punktów i 4 asysty), ale nie umiałem zatrzymać (lub chociaż delikatnie wyhamować) Antka. Jednak mimo wszystko grało mi się bardzo przyjemnie i pomimo porażki, jestem z tego meczu zadowolony.

MVP:
Giannis Antetokounmpo (47 pts, 16 reb, 6 as)

Los Dramatos:
Pewnie ktoś u Zeusa :)

« Ostatnia zmiana: 20 Październik 2019, 22:21:58 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 17: Sacramento Kings - Denver Nuggets
« Odpowiedź #17 dnia: 20 Październik 2019, 23:57:19 »

79:50

Żenua

Są takie mecze, gdy nie wychodzi nic. Gdzie w ataku leci cegła za cegłą, a w obronie zespół wygląda jak dzieci we mgle. Nie wiem, jak mocnych musiałbym użyć słów, żeby opisać spotkanie z Kings, więc napiszę tak: PRZEZ 40 MINUT SZŁO MI JAK K... W DESZCZU!!!

Na parkiet w mojej gromadzie parodystów wybiegły same koszulki, bo nie miałem dziś ćwierć zawodnika. KD 7/21 z gry i mizerne 15 oczek, Murray znów ociężały jak parowóz, Bjelica z pełną pieluchą. O reszcie nawet nie ma co wspominać.

Mecz do zapomnienia. I tyle w temacie.

MVP:
Russell Westbrook

Los Dramatos:
Denver Nuggets

« Ostatnia zmiana: 21 Październik 2019, 13:57:28 wysłana przez zbyniuparma »

*

zbyniuparma

Game 18: Denver Nuggets - Phoenix Suns
« Odpowiedź #18 dnia: 21 Październik 2019, 01:20:46 »

75:104

Lekcja wirtualnej koszykówki

Więc tak:
FG: 49% Nuggets vs 67% Suns
3 PT : 38% Nuggets vs 67% Suns
FT: 50% Nuggets vs 86% Suns
Kolejnych statystyk już nie będę wrzucał, bo wszyscy się pewnie domyślają, która drużyna była lepsza.

Amper wypunktował mnie w każdym elemencie gry. Nie miałem żadnych argumentów, żeby nawiązać walkę. Próbowałem coś zdziałać Durantem (rzucił 31 oczek), ale bez wsparcia reszty to nie mogło się udać. Niestety, już po raz kolejny KD był w ofensywie osamotniony.

Obrona Nuggets nie dojechała, co bez skrupułów wykorzystał mój przeciwnik. Momentami miałem wrażenie, że Lamb, Anderson, Bjelica i reszta rozkładają czerwony dywan przed każdym graczem Suns, dodatkowo ochoczo ich zapraszając do wjazdu lub rzutu. Denver nie tylko jest głęboko w dupie, ale zaczęło się tam urządzać.

Amper, wielkie słowa uznania za urozmaicony i do bólu skuteczny basket. Życzę powodzenia w kolejnych meczach!

MVP:
Paul George

Los Dramatos:
Nemanja Bjelica (23 min, 0 pts)

« Ostatnia zmiana: 21 Październik 2019, 01:30:39 wysłana przez zbyniuparma »

 


* Ostatnie wiadomości

Odp: Portland trail blazers - season 16 wysłana przez picekwwa
[Dzisiaj o 19:53:34]


Odp: Portland trail blazers - season 16 wysłana przez picekwwa
[Dzisiaj o 19:53:04]


Odp: Portland trail blazers - season 16 wysłana przez picekwwa
[Dzisiaj o 19:52:27]


Odp: Portland trail blazers - season 16 wysłana przez picekwwa
[Dzisiaj o 19:51:42]


Odp: Portland trail blazers - season 16 wysłana przez picekwwa
[Dzisiaj o 19:51:08]


Odp: Portland trail blazers - season 16 wysłana przez picekwwa
[Dzisiaj o 19:50:18]


Portland trail blazers - season 16 wysłana przez picekwwa
[Dzisiaj o 19:49:34]


GAME 15 wysłana przez przemekkw
[Dzisiaj o 19:01:28]


Odp: Wyniki - sezon 16 wysłana przez przemekkw
[Dzisiaj o 18:48:43]


Odp: Wyniki - sezon 16 wysłana przez Czarny24PL
[Dzisiaj o 16:56:22]


Odp: Sacramento Kings - sezon 16 - PSN chemik81pl wysłana przez chemik81
[Dzisiaj o 16:25:13]


Odp: Wyniki - sezon 16 wysłana przez Zaga_Kalisz
[Dzisiaj o 12:32:54]


GAME 14 wysłana przez przemekkw
[Dzisiaj o 12:31:28]


Odp: Wyniki - sezon 16 wysłana przez CrespoFella
[Dzisiaj o 12:25:30]


Odp: Wyniki - sezon 16 wysłana przez DE_LA
[Dzisiaj o 00:00:49]

* Partnerzy

You Tube Facebook Toronto Raptors Boston Celtics Polska San Antonio Spurs Polska